poniedziałek, 28 grudnia 2015

Nudzi mi się...

O ludzie jak mi się nudzi. Po prostu nie mam co robić. Filmy obejrzane. Książki przeczytane. Piosenki wysłuchane. Nawet w internecie nie mam co przeglądać. Zawsze sprawdzam kilka stron jak ask, besty, bezuzyteczna itp ale kiedy już to wszystko przejrzę po prostu siedzę i gapię się w pustą ,,Nową kartę".
Oczywiście mogę robić coś innego jak np. posprzątać pokój, wyjść na dwór, pomóc w czymś komuś. A co gdy to wszystko jest już zrobione? Albo gdy deszcz za oknem?
Mogę też spróbować naprawić moją kartę pamięci, bo miałam się nią zająć w ten czas wolny, ale jakoś tak nie mogę się tego zabrać.
W takich momentach jak ten przygniata mnie rutyna. Cieszę się bo Święta, cieszę się bo Sylwester. A potem co? SZKOŁA. I nagle dopada mnie myśl, że miałam się pouczyć matmy bo mam zagrożenie. Eh...
I nagle zaczynam myśleć o jakiejś przygodzie, obojętnie czym co mnie od tego wszystkiego odciągnie. Przynajmniej połowa z nas, nastolatków zna to uczucie. I zwykle niektórzy znajdują pocieszenie w narkotykach, wagarach i innych tego typu rzeczach. Ani się obejrzą a są już na dnie.
Mnie takie coś nie kręci. I tak wiem jak to się skończy, więc po co sobie tak życie utrudniać?
A może chodzi o to, że naczytałam się za dużo książek? Bardzo możliwe. Przecież, tam zwykłej dziewczynie może się przytrafić jakaś ekscytująca akcja, na tle romans itd.
Taaa... tylko zazwyczaj bohaterki są wysokie, szczupłe piękne i na wszystko mają odpowiedź czyli zupełne przeciwieństwo mnie.
Inni by powiedzieli ,,Uważaj czego sobie życzysz." Bo przecież z moim szczęściem, a raczej jego brakiem wszystko może się obrócić na gorsze. A co jak nie daj Boże zdarzy się jakiś kataklizm? Jak to mówią ,,Tylko po przejściu przez piekło można dostrzec piękno nieba." Czy jakoś inaczej. Nieważne.
Do końca wolnego pozostał niecały tydzień. Trzeba ten czas jakoś wykorzystać. Kupić nowy kalendarz. Ułożyć jakieś postanowienia noworoczne, których i tak być może nie dotrzymamy. Odpocząć, wyspać się w końcu, żeby potem w szkole nie wyglądać jak żywy trup.
Przed chwilą obejrzałam fajny film. ZARĄBISTY film. Bestia z 2011 r. bodajże. Naprawdę fajny. Jest na podstawie książki ,,Bestia" Alice Flinn. Czytałam książkę i jest ona lepsza od filmu, ale sam film też jest bardzo dobry.
Uwielbiam romanse.Choć niektórzy uważają je za kiczowate. Każdy ma swój gust nie? Gdybyśmy byli tacy sami byłoby nudno na świecie.
Co do filmu to jest on nakręcony w temacie Pięknej i Bestii - (mojego ukochanego) filmu Disneya. Kto nie zna filmów ( lub jak kto woli bajek) Disneya? xD Cóż ta że tak powiem retrospekcja dzieje się we współczesnych czasach  w Nowym Jorku. Polecam. Są bardzo ciekawe postacie i z tego filmu płynie kilka naprawdę wspaniałych morałów czy przesłań.
To już wszystko. Zajrzę tu znów gdy nie będę miała nic do roboty, a teraz idę spać bo już niedługo 1 w nocy i już powoli zasypiam ;)

Gabi Blue

 
                

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz