W pamięci zazwyczaj coś zostaje. Jakiś fragment tego, może to być obraz, może to być dźwięk. Nie opowiem go tutaj. Wolę, żeby kompletnie zniknął, nie chcę potem tu wracać, i przypominać sobie tego od nowa. Chociaż tak na pewno się nie stanie. Dobrze jednak pisać tu teraz coś, jednocześnie pracuje część mózgu odpowiedzialna za pisanie itd. i już nie myślę o tym śnie.
Koszmary to okropna rzecz, przez następne kilka godzin przynajmniej nie mam humoru.
Co wywołuje moje koszmary. Zwykłe rzeczy. Może to być jakiś horror w TV, może to być jakiś straszny gif, gra lub rzecz o której w ogóle nie myślałam przez cały dzień.
Jednak jednego jestem pewna, tego że nie chcę żeby się powtórzyły. Niektóre z nich są kompletnie niezrozumiałe. Niekiedy dokładnie pamiętam twarze, które się tam pojawiały, a czasami np, tak jak teraz niektórych nie pamiętam, jakbym bała się na nie spojrzeć.
Dlatego nienawidzę horrorów i innych tego rodzaju filmów. One wywołują koszmary i dlatego wolę trzymać się od nich z daleka. Ostatni horror (to była Obecność) obejrzałam tak jakby pod przymusem i potem miałam koszmary przez kilka dni. Oczywiście od tamtej pory zawsze tak się podkulam, by wokół nóg zrobić kokon. Kołdra NIGDY nie może spływać po łóżku, lub żebym miała odkryte nogi. Nawet w wakacje.
I boję się ciemności. Znaczy tego, co może się w niej kryć. Tak, tak przyznałam to w końcu. Oczywiście zaraz nie panikuję czy coś. Przez kilka minut, gdy w niej jestem po prostu o niej nie myślę i liczę do 10. Ale zazwyczaj nie jest to ciemność kompletna, której się naprawdę boję.
Co to oznacza? Tak, śpię przy lampce. Ale zawsze na lewym boku z twarzą zwróconą w kierunku pokoju. Gdy odwracam się twarzą do ściany, po prostu czuję, że ktoś stoi w pokoju nawet koło mojego łóżka i patrzy na mnie. Wyciąga ku mnie ręce. Oczywiście rano, śpię jak chcę. Wtedy jest jasno i wszystko widać.
Co najdziwniejsze, jestem nocnym markiem. Potrafię nie spać do 1-2 w nocy i dzień spię do 10.
Oczywiście, nie w czasie szkoły, bo np. w poniedziałek muszę wstać przed 6 (jak mus, to mus).
A i mam problemy z zasypianiem. Nie chodzi tu głównie o lęk, ale po prostu wtedy jeszcze mój umysł pracuje na najwyższych obrotach.Choćbym się położyła o 21 to i tak zasnę po północy. Dlatego słucham piosenek, gdy leżę w łóżku. To naprawdę pomaga.
Już jest lepiej. Już zapominam o tym Uhh... Dobrze jest gdy to człowiek wyrzuci z siebie.
To chyba na razie tyle. Optymistyczny początek bloga nie ma co. No nic, następne chyba będą lepsze. Oby.
Polecam zajrzeć, takie ciekawostki: http://besty.pl/3715045
Gabi Blue